Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 6 lipca 2020

Już go nie ma ale jednak jest

Giorgio Assuma, przyjaciel i prawnik kompozytora, powiedział, że Morricone zachował do końca jasność umysłu. Dodał też, że w ostatnich słowach "pozdrowił swoją ukochaną żonę Marię, która towarzyszyła mu z oddaniem w każdej chwili jego życia prywatnego i zawodowego i była mu bliska do ostatniego tchnienia, podziękował swoim dzieciom i wnukom za miłość i troskę, jaką mu dali. Wspomniał też swoich słuchaczy, od których serdecznego wsparcia zawsze czerpał siłę swojej kreatywności".
Mój epizod z Ennio Morricone- zawsze chciałem go zobaczyć. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, zespół Metallica rozpoczynał swoje koncerty od jego utworu. Dreszcze szły po plecach. Kilka lat temu udało mi się kupić bilety na jego koncert w Krakowie. Wielka radość zniknęła, gdy okazało się, że mimo biletów nie jest możliwe pójście na ten wyczekiwany koncert. Szczęśliwie znalazłem najlepszego odbiorcę- kolegę Andrzeja, który wraz z żoną usłyszał na żywo dzieła Mistrza, który osobiście stał za batutą. Mimo, że to nie ja miałem okazję tego doświadczyć, cieszę się jeszcze bardziej. Cieszę się, że można się cieszyć, gdy ktoś się cieszy. 

niedziela, 31 maja 2020

Z okazji Dnia dziecka

Wszystkiego co najlepsze dla dzieci wraz z własnoręcznie wykonaną bajką na bazie filmu krótkometrażowego Piotruś i wilk.
Kliknij, zobacz, posłuchaj

sobota, 25 kwietnia 2020

Pan Demia wraz z Panią Demią

Zapraszam na bloga, który założyłem na ten dziwny czas. Są tam materiały dla uczniów, rodziców a także moje różne przemyślenia. Świat zza maski wygląda nieco inaczej. Życzę zdrowia i mimo wszystko lepszego wskutek tych doświadczeń świata.
Ps. Nazwa przyszła mi do głowy o drugiej w nocy. Pomyślałem, że skoro pan demia, to dlaczego nie pani demia. 

wtorek, 21 kwietnia 2020

Mój list do Matki Ziemi

Matko Ziemio. Jakże różne są Twe oblicza. Jestem wdzięczny, że ich niewielki ułamek miałem możliwość ujrzeć, usłyszeć, dotknąć... doświadczyć. To doświadczenie, oprócz tego, że w człowieku pozostaje, to zmienia go w jakiś niezwykły, trudny do opisania, tajemniczy sposób. Obcowanie z niezmierzonym bogactwem Twych form sprawiło, że sam stałem się bogatszy. To bogactwo, którego nie odbierze żadna epidemia, czy inna katastrofa. To coś, co wnika w człowieka i "nie chce go już opuścić".

Matko Ziemio- ileż westchnień wydaje człowiek w obliczu Twego niewysłowionego piękna, potęgi i ulotności. 
W ostatnim czasie przekonujemy się, jak bardzo Cię zraniliśmy swoim nieposkromionym pędem do jak najszybszego wzbogacania się. Swoim krótkowzrocznym "tu i teraz", nieroztropnym czynieniem sobie Ciebie poddaną... Teraz role się odwróciły... My- ludzkość cierpimy, a Ty zaczynasz odżywać. Gdyby znaleźć sposoby na wzajemną, opartą na zdrowych zasadach koegzystencję... Wygląda na to, że Ty sobie bez nas doskonale radziłaś, radzisz i radzić będziesz. Odwrotnie nie jest to możliwe. Czy my- tymczasowi Twoi goście, wyciągniemy odpowiednie wnioski, nim będzie za późno?