Pewnego razu zobaczyłem ciemną chmurę, która poruszała się według jakiegoś niepojętego schematu. Zbliżała się coraz bliżej, a w końcu "pochłonęła" potężny dąb obok domu. Było to stado szpaków, które przystanęły na chwilowy odpoczynek. Wykorzystując ten moment, pobiegłem na najwyższą kondygnację domu i z bardzo bliska obserwowałem ten nieopisany rwetest, jaki urządziło to bardzo sympatyczne stado. W jednym momencie wszystkie zerwały się do lotu, a na twarzy dało się odczuć podmuch tysięcy skrzydeł. Rzadko zdarzają się takie chwile, ale na pewno długo się je potem wspomina.
Łączna liczba wyświetleń
sobota, 1 września 2012
piątek, 17 sierpnia 2012
Surowość
Spotkałem się z trafnym, moim zdaniem podsumowaniem tego, co się stało z dziewczynami z zespołu Pussy Riot.
po pierwsze - nie myśl;
jak - myślisz, to nie mów;
jak mówisz - to o tym nie śpiewaj;
jak śpiewasz, to przynajmniej tego nie publikuj;
a jak publikujesz, to się nie dziw.
po pierwsze - nie myśl;
jak - myślisz, to nie mów;
jak mówisz - to o tym nie śpiewaj;
jak śpiewasz, to przynajmniej tego nie publikuj;
a jak publikujesz, to się nie dziw.
Miałem okazję być w tej świątyni. Ryszard Kapuściński w mistrzowski sposób przedstawił proces zaplanowanego niszczenia tego miejsca, w którym ostatecznie powstał... basen. Po wielu latach z wielkim trudem odbudowano ten święty dla Prawosławnych przybytek. Dziewczyny w tych strojach i z tym repertuarem na pewno nie wpasowały się w to miejsce. Myślę, że zrobiły coś głupiego, ale wiem też, że w ten sposób chciały wyrazić swoje NIET dla poczynań władz na najwyższym szczeblu. Dwa lata łagru za ten wybryk- kto wie, czy zarówno ten wyrok, jak i stopniowo narastające protesty nie doprowadzą do poważniejszego wybuchu niezadowolenia. Dziewczyny zasygnalizowały władzom, że nie tędy droga, władze jednak nie zajmują się dialogiem- stawiają na przykładną surowość...
czwartek, 16 sierpnia 2012
Nasi
Ze spaceru po Berlinie. Czuję się tu bardzo swojsko. Za każdym razem jednak można zachwycić się, a może ulec zaskoczeniu czymś innym. W tym mieście na pewno nie jest nudno. Niby podobnie, jak w Polsce, ale wszystko na większym luzie. Idąc do widocznej na zdjęciu szacownej Katedry Berlińskiej stanąłem na moście, zastanawiając się, jak do niej dojść. Uderzył mnie przykry zapach rozkładającej się uryny. Dziwne to, ale wiadomo, że wszelkie zaułki, załomy, tyły budynków często miewają różne zastosowania. Pod mostem w śpiworach spało pięć czy sześć osób, które, jak się domyślam przyczyniły się do zaistnienia duszącego aromatu w najmniej oczekiwanym miejscu w Berlinie. Z jednego ze śpiworów wychyliła się wymięta twarz młodego człowieka, który tubalnym głosem zapytał innego kompana: Która godzina? Dwunasta- dało się usłyszeć znudzony i zapijaczony (sądząc po zapachu alkoholu) głos. Pier... śpię dalej.
Nasi i tu byli.
czwartek, 26 lipca 2012
Człowiek
“Na temat humanitarności proszę mówić
z humanistami” Ta popisowa wypowiedź padła z ust naszego reprezentanta w sejmie. Minister rolnictwa Marek Sawicki pozwolił sobie na ten pseudointelektualny zwrot w kontekście głośnej sprawy uboju zwierząt bez ogłuszania. Minister nie widzi w tym nic zdrożnego, złego czy wogóle uwagi wartego. Ta odważna wypowiedź dała mi do myślenia. Jak to możliwe, aby reprezentować naród i pozwalać sobie na wypowiedzi, które można wyprodukować pod budką z piwem? Co to za człowiek, który z szyderczym uśmiechem i bez mrugnięcia okiem, twardo i dobitnie pokazuje taką hardość? Przecież można inaczej. Można się tą sprawą zainteresować, ale przecież w rachubę wchodzą gigantyczne pieniądze właścicieli rzeźni zajmujących się tym haniebnym procederem. Ten człowiek nie może być w porządku, skoro z taka kpiną wypowiada się i tym samym legitymizuje ubój koszerny. Niedługo po tym minister stracił posadę. Nie dziwi mnie to, jednak z ciekawością czekam na doniesienia o nowej posadzie ex ministra- lepszej, wygodniejszej, intratniejszej. Cieszę się, że nie muszę pracować z kimś takim, czy w jakikolwiek sposób być od niego uzależnionym. Mam też nadzieję, że nie za często będzie się o nim mówić w mediach. Wstyd mi za kolejnego "polityka".
środa, 18 lipca 2012
Prezent
Prezent nie musi być drogi. Ten jest na naszą trzecią rocznicę ślubu. Weź łopatę i znajdź jakąś górkę do wyrównania (tu był kompostownik z mieszkającym w środku kretem). Zawartość górki wywieź w jakieś miejsce (unikaj miejsc publicznych) a w to miejsce przywieź kilka taczek piachu najlepiej w jasnym kolorze. Z przyciętej wcześniej trawy ułóż cyfrę rocznicy ślubu, urodzin itp. Serduszko można ułożyć z jakiegoś ciekawego materiału (tu kwiaty sumaka octowca). Prezent gotowy. Jeśli się nie spodoba, to kolejnym razem będzie lepszy, jeśli oczywiście w pracy będą lepsze płace:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




