Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 9 września 2014

Bez ściemniania

Poprawność nakazuje wypowiadać się w sposób, który nie uraziłby drugiej strony, który nie sprawiłby, że nadawca komunikatu zostanie posądzony o rasizm, nietolerancję, homofobię czy też podobne rzeczy nie do zaakceptowania w dzisiejszym "delikatnym" świecie. Ogłada, układność, poprawność... Czy oby zawsze przynosi to pożądane skutki? Natrafiłem przez przypadek na wypowiedź zapewne wściekłego polityka australijskiego, który ma dość i nie kryje się z tym...

Wypowiedź Kevina Rudda byłego premiera Australii po fali protestów ze strony muzułmanów w Australii, gdy powiedział, że popiera agencje wywiadowcze sprawdzające i śledzące to, co dzieje się w każdym z meczetów w kraju.
"Jeśli wam się nie podoba w tym kraju, to wyjeżdżajcie. Muzułmanie, którzy żyją zgodnie z prawami muzułmańskiego (szariatu), zostaną wydaleni z Australii.
Dostosowywać się powinni imigranci, a nie Australijczycy. Zgódźcie się z tym albo stąd wyjeżdżajcie. Jestem zmęczony tym, że ten naród stale martwi się o to, jak nie obrazić przedstawicieli innej kultury lub jak ich nie ograniczyć. Po atakach terrorystycznych na Bali większość Australijczyków przeżyła falę patriotyzmu. Nasza kultura rozwijała się w przeciągu ponad dwóch stuleci walk, upadków i zwycięstw, kiedy miliony mężczyzn i kobiet szukały wolności. Mówimy po angielsku, dlatego, jeśli chcecie stać się częścią naszego społeczeństwa, nauczcie się naszego języka!.
Większość Australijczyków wierzy w Boga. Nie jest to jakieś chrześcijańskie, prawicowe czy polityczne stwierdzenie, a po prostu fakt, ponieważ to właśnie chrześcijanie założyli ten kraj na chrześcijańskich zasadach i jest to bardzo wyraźnie widoczne w dokumentach. I mamy oczywiście prawo pokazywać o tym ilustracje na ścianach szkół. Jeśli Bóg was urazi, to proponuję wybrać inny kraj świata na swój dom, gdyż Bóg jest częścią naszej kultury. Będziemy przyjmować waszą wiarę i nie będziemy pytać, dlaczego tak wierzycie. Prosimy jedynie, byście przyjmowali też naszą wiarę i żyli z nami w pokoju i harmonii.
To nasze państwo, nasza ziemia i nasz styl życia i damy wam wszelkie możliwości, by się tymi rzeczami cieszyć. Jednak dopóki nie przestaniecie narzekać i płakać z powodu naszej flagi, przysięgi, chrześcijańskiej religii albo naszego trybu życia, to bardzo polecam wam skorzystanie z jednego z bardzo ważnych australijskich praw – prawa do opuszczenia tego kraju. Jeśli wam się tu nie podoba, wyjedźcie. Nie zmuszaliśmy was, byście tu przyjeżdżali. Poprosiliście, byśmy dali wam możliwość tu mieszkać. Zatem przyjmijcie kraj, który już przyjęliście.”

niedziela, 24 sierpnia 2014

Co z nami?

Spojrzał Bóg na Ziemię i zapłakał. To są moi czciciele? Kilka razy dziennie oddają mi cześć, a w międzyczasie mordują bezbronnych, niewiernych, jak ich nazywają? Nie chcę takiej wiary!!!
Do głosu dochodzi islamistyczna bojówka, chcąca powołać państwo łączące Irak i Syrię, czyli obecnie dwa najbardziej zapalne punkty na naszej planecie. Religijność, czyli umiłowanie swego Boga stara się wykazać poprzez zbiorowe egzekucje, prześladowania, zastraszanie innowierców, czemu towarzyszy bezwzględność, okrucieństwo, fanatyzm, nieufność, wrogość. (chciałbym napisać coś pozytywnego...) Panowie są znakomicie uzbrojeni, jeżdżą białymi Toyotami pick-up, a gdzie się pojawią, zostaje dym, zgliszcza, zapach śmierci i czyjeś zniszczone życie. Po tym wstępie czas na pytanie- co się dzieje z nami Chrześcijanami, skoro nie mówimy nawet o realnych możliwościach pomocy współczesnym męczennikom? Usłyszałem, że rząd Francji jest gotów przyjąć ok. 50 tysięcy Irackich Chrześcijan. Konkret! Wreszcie konkret! Nie wiadomo, czy obietnica ta zostanie zrealizowana, ale to jest już coś. A my? Czy nasz Kościół nie dysponuje możliwościami, które mogłyby ocalić pozostawionych na pastwę losu bezbronnych ludzi? Tyle się mówi o konieczności ratowania życia ludzkiego, a tu cisza. Świat staje w obliczu nowych wyzwań.. Oczywiście- najłatwiej jest zająć się czymkolwiek i nie myśleć o problemach ludzi, którzy są gdzieś tam, którymś ktoś tam zagraża. Najłatwiej milczeć, nie narażać się, nie ponosić kosztów. Jest mi przecież dobrze, w kraju tyle potrzeb, ludzie przed szpitalami nawet czasem umierają. Kogo interesuje to, że wskutek takiego podejścia, zginęło w Rwandzie niemal milion osób, posiekanych maczetami? A Korea Północna? Czy świat uważający się za jego bardziej cywilizowaną część, jest w stanie podnieść się z uśpienia?

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rosjanie

Obecna sytuacja po wschodniej stronie granicy nie napawa optymizmem. Ci, którzy obserwują rozwój wypadków poprzez szklany ekran, mają zapewne najbardziej jasno sprecyzowane myśli odnośnie Rosjan. Ci, którzy czytają to i owo na temat wschodu, panujących tam obyczajów, odmiennego sposobu myślenia itp., wyrażają zapewne mniej sztywne sądy. Mi zdarzyło się być tam kilkukrotnie- cztery razy w Rosji i tyleż samo na Ukrainie. To niewiele, ale cieszę się, że było mi to dane, gdyż relacje telewizyjne spłaszczają i deformują prawdziwy obraz sytuacji. Zazwyczaj zapamiętuje się zdarzenia, które mocno utkwiły w pamięci z uwagi na towarzyszące im zaskoczenie, zdziwienie, emocje. W górach Ałtaj na Syberii, ludzie z biednej chaty oddali nam ostatni chleb. W pociągu w okolicach Morza Białego strasznie wyglądający mężczyzna, zamiast dać mi za coś w zęby, pomógł mi założyć ciężki plecak. W Murmańsku straszy pan zawstydził moją dużą grupę znajomością polskiej literatury. W Moskwie w trakcie spotkania towarzyskiego zastanawiałem się kim jest ten dużo mówiący pan. Opowiadał o pracy w warsztacie mechanicznym. Było to jednak jego dodatkowe zajęcie. Wyuczony zawód to chirurg naczyniowy. Musiał dorobić, aby utrzymać rodzinę. Bylem przekonany, że spotkają mnie (w Moskwie) jakieś nieprzyjemności po pobiciu w Warszawie dzieci rosyjskich dyplomatów, ale nie było żadnych problemów. Jeśli miałbym gdzieś wrócić to do Rosji właśnie i na Ukrainę. Można (być może można było) poczuć się tam nadzwyczaj dobrze. Dziwne to, ale trzeba koniecznie rozróżnić dwie rzeczywistości: życie zwykłych ludzi i ludzi sterujących państwem. To od tych drugich płynie tyle niepokoju, niezgody, zacietrzewienia. Wydawać się nam może, że większość Rosjan jest taka, jak ich przywódcy, a to mija się z prawdą. Nieprzyjemny incydent może zdarzyć się zawsze i wszędzie, ale nie można poprzez ten pryzmat oceniać całego narodu.

czwartek, 24 lipca 2014

Nienawiść miłością zwyciężaj


 Oto słowa ojca tej trójki rodzeństwa, która wraz z dziadkiem straciła życie w samolocie MH 1:

Nikt nie zasługuje na to, co teraz przeżywamy. Nie życzę tego nawet rodzinom terrorystów, którzy zestrzelili samolot, w którym leciała nasza rodzina.
Żadna nienawiść na świecie nie jest tak mocna, jak nasza miłość do dzieci. 
Żadna nienawiść nie jest tak silna, jak nasza miłość do mojego taty.
Żadna nienawiść nie jest również tak trwała, jak nasza wzajemna miłość do siebie.


Nikt nie zasługuje na to, co teraz przeżywamy. Nie życzę tego nawet rodzinom terrorystów, którzy zestrzelili samolot, w którym leciała nasza rodzina - mówi ojciec zmarłych dzieci. - Żadna nienawiść na świecie nie jest tak mocna, jak nasza miłość do dzieci. Żadna nienawiść nie jest tak silna, jak nasza miłość do mojego taty. Żadna nienawiść nie jest również tak trwała, jak nasza wzajemna miłość do siebie

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-troje-dzieci-zginelo-w-katastrofie-wzruszajace-slowa-rodzico,nId,1474052#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Nikt nie zasługuje na to, co teraz przeżywamy. Nie życzę tego nawet rodzinom terrorystów, którzy zestrzelili samolot, w którym leciała nasza rodzina - mówi ojciec zmarłych dzieci. - Żadna nienawiść na świecie nie jest tak mocna, jak nasza miłość do dzieci. Żadna nienawiść nie jest tak silna, jak nasza miłość do mojego taty. Żadna nienawiść nie jest również tak trwała, jak nasza wzajemna miłość do siebie

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-troje-dzieci-zginelo-w-katastrofie-wzruszajace-slowa-rodzico,nId,1474052#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Nikt nie zasługuje na to, co teraz przeżywamy. Nie życzę tego nawet rodzinom terrorystów, którzy zestrzelili samolot, w którym leciała nasza rodzina - mówi ojciec zmarłych dzieci. - Żadna nienawiść na świecie nie jest tak mocna, jak nasza miłość do dzieci. Żadna nienawiść nie jest tak silna, jak nasza miłość do mojego taty. Żadna nienawiść nie jest również tak trwała, jak nasza wzajemna miłość do siebie

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-troje-dzieci-zginelo-w-katastrofie-wzruszajace-slowa-rodzico,nId,1474052#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

sobota, 19 lipca 2014

MH 17




        Jeśli produkcja broni na tle prawdziwych potrzeb ludzi i konieczności użycia stosownych środków do ich zaspokojenia jest poważnym nieporządkiem panującym w obecnym świecie, to nie mniejszym nieporządkiem jest handel tą bronią. Co więcej, trzeba dodać, że osąd moralny jest tu jeszcze surowszy. Jak wiadomo, chodzi o handel bez ograniczeń, zdolny nawet przekroczyć bariery bloków. Potrafi on przezwyciężyć podział na Wschód i Zachód, a nade wszystko podział na Północ i Południe, potrafi nawet- i to jest najgorsze- przeniknąć do różnych sektorów południowej części świata. 
         
        I tak stajemy wobec dziwnego zjawiska: podczas gdy pomoc ekonomiczna i plany rozwoju natrafiają na przeszkody w postaci nieprzekraczalnych barier ideologicznych, barier taryfowych i handlowych, to broń jakiegokolwiek pochodzenia krąży z absolutną swobodą po różnych częściach świata.

Jan Paweł II. Encyklika Sollicitudo Rei Socialis.