Łączna liczba wyświetleń

sobota, 15 grudnia 2012

Wspinaczkowe P jak podstęp


Marcin:
Jeden z podopiecznych nie chciał się wspinać. Miał on jednak ochotę na coś słodkiego. Instruktor postanowił pogodzić te dwie rozbieżne nieco tendencje, wieszając nad nim baton. Chcesz batona? Wspinaj się i weź go sobie. Baton był zawieszony niezbyt wysoko nad głową oporującego wspinacza. Widok łakocia wlał siły witalne w niechętny umysł, który ruszył ciałem ku górze. Dziwna rzecz- zapewne pomyślał adept wspinaczki. Im wyżej wchodzę, tym wyżej jest baton… To był właśnie podstęp. Smakołyk z każdym ruchem ucznia, również wykonywał ruch ku górze. Tym sposobem ściana została pokonana.

czwartek, 13 grudnia 2012

Wspinaczkowe O jak Opór


Marcin:

Nie można być człowiekiem, jeśli nie stawia się oporu.

Jeśli opór ze strony wspinającego się miałby być sygnałem do zakończenia wspinaczki, nasze cotygodniowe przychodzenie na zajęcia straciłoby sens. Opór ma różne oblicza i jest niewątpliwym sygnałem, którego nie można pozostawić bez odpowiedzi. Opór wymaga energii, my zaś staramy się przekształcić tą energię w kolejny, konstruktywny ruch. W zależności od stopnia rozumienia mowy, wspieramy słowem. Nakierowanie manualne, podciągnięcie liny, odczekanie- wszystko to pomaga zniwelować opór.
Był kiedyś z nami uczeń, którego tata wspinał się w najwyższych górach świata. Pomyślałem, że bardzo by się cieszył, gdyby jego syn dobrze radził sobie na ściance. Ten jednak stawiał nieprzejednany opór. Ze spotkania na spotkanie nie było lepiej ani o jeden chwyt. Z prowadzących zajęcia lał się pot. Wszystko na nic. Mimo tego co tydzień stawał on przed dwiema ścianami- wspinaczkową i ścianą własnego oporu. Być może potrzebował on (jak wielu z nas) więcej czasu na zaznajomienie się z tą specyficzna rzeczywistością. Pewnego dnia ruszył… Od tego momentu niezbyt przyjemny stan zwany oporem zniknął bezpowrotnie.

Maciek:
Opór czasami jest bardzo intensywny i aktywny, taki najbardziej się pamięta. Pewna podopieczna chciał wspiąć się na wysoką skałę, podczas wspólnego integracyjnego wyjazdu. Do góry szło jej całkiem sprawnie, kiedy jednak znalazła się na szczycie, przestraszyła się wysokości i wpadła w panikę. Nie dała się opuścić na linie, więc trzeba było sprowadzić ja ścieżka z drugiej strony skały.

Wspinaczkowe N jak nowość


Marcin:

Tworzyć, to czasem również pomylić krok w tańcu, albo błędnie ciąć dłutem w kamieniu.

           Ścianka była nowością, a nowość nie jest ulubionym elementem życia osób autystycznych. Mając taka wiedzę, przygotowałem się na kłopoty, które rzecz jasna wystąpiły. Dziewięćdziesięciominutowa trasa solidnym tempem, pieszo w obie strony, centrum wspinaczkowe, które jest innym światem oraz wymagania, które w tym świecie obowiązują, to nieco dużo jak na jeden raz. Co pomogło? Jasne oczekiwania, brak wahania, konsekwencja w działaniu, małomówność i powtarzalność. Dzięki temu było coraz lepiej. Ktoś powie: nowości trzeba raczej unikać. Ja mówię: nowość trzeba oswajać, by w końcu być z nią za pan brat.

Maciek:
           Każdy trening przynosi wiele nowych doświadczeń. Podopieczni próbują nowych dróg wspinaczkowych, nowych bodźców, ale i w ich zachowaniu dostrzegamy nowości. Zmiany u kursantów bardzo mnie nakręcają i wywołują chęć kolejnych prób. Nowe drogi wspinaczkowe, chwyty,  pomysły dopingują nasze dzieciaki do szybszej nauki wspinaczki.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wspinaczkowe M jak Magnezja


Marcin:
        Dla nie mającego niczego wspólnego z tematem wspinania się, słowo magnezja brzmi enigmatycznie. Jest to nic innego, jak biała substancja, sypka lub w postaci stałej, służąca zwiększeniu przyczepności dłoni wspinacza. 
              Na hali wszędzie widoczne są ślady białego pyłu. Oznacza to, że wspinający się chętnie korzystają z pomocy magnezji, osiągając dzięki temu lepsze rezultaty. Odpowiednikiem magnezji są różnego rodzaju i stopnia podpowiedzi, które są niezbędne do tego, aby „przyczepność”, nie tylko do ściany, ale przede wszystkim do codziennego życia była jak największa.

Maciek:
      „Magnezja jest dobra na wszystko”. Ktoś podczas treningu wspinaczkowego zagalopował się i powiedział nawet, „zamagnezjuj oko”. Ostatnio usłyszałem od znanego wspinacza, „siła nabywcza złotówki wzrosła, teraz za wypłatę można kupić mnóstwo magnezji”. W trakcie sekcji wspinaczkowych z niepełnosprawnymi nie używamy magnezji w kostce, ani w kulce. Każdy z podopiecznych potrzebuje „białej odwagi” w innej formie, tak więc mamy magnezje: w pomrukiwaniu, w huśtaniu, w poklepywaniu i w wielu indywidualnych odmianach. 

czwartek, 6 grudnia 2012

Wspinaczkowe Ł jak łatwość


Marcin:
      Jałowe jest to, co łatwe, a jałowe jest właśnie przez to, że jest łatwe. Wartość pracy mierzę bólem zmęczonych członków i potem. 

To, co dla jednego człowieka jest proste, drugiego może doprowadzić na skraj rozpaczy. Wiemy też, że łatwość niesie w sobie pułapkę ugrzęźnięcia na laurach. Ci, którym trudniej, muszą poskromić własne słabości i włożyć zwielokrotniony wysiłek w to, do czego inni dochodzili bez kropli potu na czole. Wierzę głęboko w to, że nie jest to zmarnowany czas. Moim podopiecznym jest momentami bardzo ciężko, ale bardzo pozytywnymi odczuciami napełnia mnie widok trudności przeistaczającej się z czasem w łatwość. Jałowe jest to, co łatwe, a jałowe jest właśnie przez to, że jest łatwe. Wartość pracy mierzę bólem zmęczonych członków i potem.
To, co dla jednego człowieka jest proste, drugiego może doprowadzić na skraj rozpaczy. Wiemy też, że łatwość niesie w sobie pułapkę ugrzęźnięcia na laurach. Ci, którym trudniej, muszą poskromić własne słabości i włożyć zwielokrotniony wysiłek w to, do czego inni dochodzili bez kropli potu na czole. Wierzę głęboko w to, że nie jest to zmarnowany czas. Moim podopiecznym jest momentami bardzo ciężko, ale bardzo pozytywnymi odczuciami napełnia mnie widok trudności przeistaczającej się z czasem w łatwość. 

Maciek: 
               Najlepsze rady są wypowiadane z pozycji siedzącej. Łatwo powiedzieć, niech się zacznie wspinać. Lekko porusza się po ścianie, niczym pająk, to musi być proste. Najłatwiej wygląda to w telewizji, kiedy pominie się tysiące godzin treningów i przygotowań. Czasami tylko zdarzy się prawdziwy talent, który z prawdziwą łatwością pokonuje wspinaczkowe problemy. Zwykle w tym momencie wspinacz szuka problemu trudniejszego, by nie było łatwo.