Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 listopada 2012

Wspinaczkowe B jak Ból



Marcin:
           Ból jest trudnym do zbagatelizowania przeciwnikiem. Trudno znaleźć w danym dniu wiadomość, w której nie byłoby mowy o bólu. Do walki z nim powołuje się katedry na uniwersytetach. Niewidzialny przeciwnik ale i sprzymierzeniec… Wcześniej czy później staniemy z nim oko w oko. 

Wspinaczka i ból od zawsze pod rękę chadzali. Tylko dzięki temu moc w słabości się doskonali. 

        Znam ludzi, którzy długo i z trudem wspinali się na szczyt górski, raniąc sobie dłonie i kolana, aż znużeni wspinaczką, przed świtem weszli na wierzchołek pojąc się głębią jeszcze błękitnej równiny, tak jak inni szukają jeziora, aby pić z jego wody. 
A znalazłszy się tam, siadają i patrzą, i oddychają głęboko. I serce bije im radośnie, i to jest najpotężniejszy lek na niesmak życia.

Maciek:
        Na szczęście bolą ręce i trzeba zacząć zmieniać pozycje, napinać mięśnie, pocić się i walczyć, aby nie spaść. Gdyby nie ból, to zatrzymalibyśmy się ze wspinaniem chyba dopiero na księżycu. 
A tak to boli i bez ingerencji instruktora trzeba zacząć kombinować. Patrzeć pod nogi, gdzie jest jakiś dobry stopień. Skupić się na ruchu.


poniedziałek, 19 listopada 2012

Wspinaczkowe A jak Ale...

 

Marcin:

Ale co to za pomysł z tą ścianką? Zapewne niejeden zadaje sobie to pytanie. Odpowiem na nie nieco przewrotnie, parafrazując słowa Reinholda Messnera: Chodzimy na ściankę, bo jest. Tak naprawdę to istnieje wiele powodów, dlaczego zadajemy trud sobie, uczniom, rodzicom i instruktorom wspinaczki. Podjęcie tej formy aktywności, to nie tylko samo wspinanie się. Zanim dojdziemy do Centrum wspinaczkowego, musimy wykonać wiele czynności. Konieczne jest zadbanie o kompletny strój, który trzeba zabierać ze sobą. Należy odpowiednio do pogody ubrać się, wyjść na czas, pokonać pieszo długi odcinek drogi. W ciągu 45 minut dzieją się różne rzeczy, które chcąc, nie chcąc trzeba pokonać. Dla uczniów naszej szkoły samo wyjście może stanowić wielkie wyzwanie. Po drodze konieczne jest przejście ulic, osiedli, mostu, przejścia kolejowego, budów, czasem nieobliczalnie zachowujących się ludzi, szczekających psów i wielu innych „utrudniaczy życia”. W związku z tym nasi podopieczni narażeni są na różne pokusy: iść w swoim tempie, iść tą samą drogą, trzymać zawsze/ nie trzymać nigdy nauczyciela za rękę, uciec do osiedlowego Toy Toya, uderzyć osobę, która pojawiła się na ścieżce, przebiec przez ruchliwą jezdnię... Kiedy już znajdziemy się na miejscu, również nie jest lekko. Rozbieranie się i porządkowanie rzeczy to nie łatwa sprawa. Oprócz nas są inni ludzie. Trzeba pilnować, aby uczeń nie wyszedł w czyichś ciuchach. Po przyjściu zjadamy śniadanie na sali wspinaczkowej, a po śniadaniu następuje właściwa część. O tym w naszej opowieści... 

 Maciek:

Ale z niepełnosprawnymi umysłowo?! Takiej sekcji jeszcze nie miałem, ale zobaczymy. Pewnie będzie jazda. Jak się okazało, oni również boją się wysokości tak samo jak „normalni”, czyli jedni się boją inni nie. Jeden patrzy na ścianę i wyraźnie widać, że dzisiaj nie ma spręża i trzeba będzie pomóc i zmotywować. Drugi napiera bez problemu kilka razy pod rząd, aż do solidnego zmęczenia. Trzeci po prostu lubi się wspinać, cieszy go wysokość. Lubi kołysać się na stopniach, kilka metrów nad ziemią i problem może być jedynie z zejściem. Czwartemu ciężko puścić moją rękę, więc ze wspinaczką będzie ciężko. I nie ma „ale”, pozostało normalne wspinanie.

Wspinaczkowe A...be..ca..dło

       Zaczynam nowy cykl pod tytułem Wspinaczkowe A...be..ca..dło. Będzie to tekst poświęcony wspinaniu się grupy  10-letnich osób autystycznych, z którymi obecnie pracuję. Wizja ta powstaje pod wpływem rozmów, przemyśleń, ścierania się poglądów i doświadczeń moich i naszego instruktora Macieja Krzywdy z krakowskiego Centrum Wspinaczkowego Forteca. Będzie to więc próba ujęcia w słowa tego, co rodzi się na naszych oczach w trudzie, zmęczeniu, strachu i niemocy. Mam nadzieję, że będzie ciekawie. Całość tekstu ukaże się za jakiś czas po opublikowaniu wszystkich liter. Owocnego czytania i myślenia. 
Wszystkie cytaty w mojej części tekstu pochodzą z książki a raczej z księgi życia Twierdza Antoine de Saint Exupery

niedziela, 11 listopada 2012

Polka

    — Kto ty jesteś?
— Polka mała.
    — Jaki znak twój?
— Lilja biała.
— Gdzie ty mieszkasz? 
— Między swemi.
— W jakim kraju?
— W polskiej ziemi.
— Czem ta ziemia?
— Mą Ojczyzną.
— Czem zdobyta?
— Krwią i blizną.
— Czy ją kochasz?
— Kocham szczerze.
— A w co wierzysz?
— W Polskę wierzę!
— Coś ty dla niej?
— Wdzięczne dziécię.
— Coś jej winien?
— Oddać życie.

niedziela, 4 listopada 2012

Slackline

Slackline (ang. slackline - luźna linia) – dyscyplina sportowa polegający na chodzeniu i wykonywaniu trików na taśmie, zazwyczaj o szerokości 2,5-3,0 cm, rozwieszonej i napiętej między dwoma punktami (drzewami, skalnymi turniami) na wysokości od kilkunastu centymetrów do kilkuset metrów.
Raz na tydzień chodzę ze swoimi uczniami do Centrum wspinaczkowego Forteca w Krakowie. Uwagę moją przykuła niepozorna taśma rozpięta między dwoma słupami. Postanowiłem spróbować i... było bardzo ciężko złapać równowagę. Taśma chybotała, drżała i rżała (ze mnie:) Nie dawałem za wygraną i wciąż nie daję, bo to dopiero nieśmiałe początki. Zabawa ta angażuje ponad tak wiele partii mięśni, że trudno zliczyć, ale za to czuje się je dokładnie na drugi dzień. Chęć pokonania całej długości taśmy (tu tylko kilka metrów) zmusza do intensywnego atakowania jej raz za razem. Znakomita zabawa, która wnosi w życie ciekawy powiew:)
Tu zobaczysz, jakie możliwości daje slackline i jakie możliwości zarazem posiada człowiek... http://slackline.pl/