Na murze przy ulicy Krupniczej w Krakowie. Do przemyślenia.
Łączna liczba wyświetleń
piątek, 28 października 2016
Oczekując
6.55 Jesienny poranek. Mam szczęście, że jestem dziesiąty w kolejce do
rejestracji. Lekarz przy dobrej woli przybije pieczątkę. Trzeba jednak
poczekać do 7. 30. Za mną stoi 10 osób i wciąż ich przybywa.W kolejce
panuje grobowa cisza, przełamana nieustającą wymianą zdań między dwoma
staruszkami. Przekrój tematów jest szeroki jak plecy kulturysty...
... Na szczęście mówią mądrze, jednak o poranku nie jest łatwo nawet słuchać. "Tak było, tak jest i tak będzie"- powiedział jeden z nich... Z nadzieją, że to nie prorocze słowa trzeba iść w kolejny dzień.
... Na szczęście mówią mądrze, jednak o poranku nie jest łatwo nawet słuchać. "Tak było, tak jest i tak będzie"- powiedział jeden z nich... Z nadzieją, że to nie prorocze słowa trzeba iść w kolejny dzień.
poniedziałek, 24 października 2016
Ostatnie pozdrowienia
Wizyta w parku dinozaurów w Zatorze. Jeśli coś poruszyło "dziecięcą strunę" w mojej głowie to dinozaury ukryte pośród drzew w zatorskim parku. Przeżywanie z dziećmi emocji, które wywołują ryczące, syczące, sikające (!) dinozaury nieraz monstrualnych rozmiarów sprawia, że na kilka chwil stajemy się dziećmi. Choć na ten czas znikają codzienne utrapienia. Cóż wspanialszego niż móc cieszyć się jak dziecko?!
wtorek, 6 września 2016
Priscilla
Oto Priscilla- mój "szkolny" żółw. Wbrew pozorom jest to bardzo miła istota. Fakt- potrafi ugryźć, ale kto nie potrafi?! Kiedyś przyłapałem ją na tym, jak zastygła w bezruchu w jedynym miejscu na podłodze, w którym grzały promienie zachodzącego słońca. Myślę sobie, że wielką sztuką jest taka umiejętność. Kiedy wokół panują ciemności, bezcenne jest intuicyjne znajdowanie jasności, ciepła, czegoś dobrego...
środa, 22 czerwca 2016
Dzień Ojca bez Ojca
To szczególny dzień- pierwszy taki dzień... bez Ojca. Zbliża się rok od zmaterializowania się nieoczekiwanego scenariusza. Zniknięcie kogoś, kto był wielkim wsparciem we wszystkich momentach życia jest niezrozumiałe i trudne do przyjęcia. Jeśli mógłbym Ci złożyć życzenia, a raczej podziękowania, to byłyby one takie: Dziękuję za przykład, jak być nieugiętym do końca. Za wszystkie lekcje życiowe.
Za wieżę z dwoma kasetami magnetofonowymi przywiezioną z wielkim trudem z Berlina, za nauczenie mnie tabliczki mnożenia i wiązania butów. Za kombinowanie, jak poradzić sobie, mimo braku środków. Za ofiarną opiekę nad schorowaną bullterierką Fraszką, za bycie wzorem bezinteresowności, za naukę zbierania grzybów i jabłek "z sadu kolegi", który nigdy nie miał sadu, za szalone wypady pociągiem, za "niewidzialną rękę", która zostawiała nam pyszne jedzenie, za miłość do nas i naszych dzieci, którymi nie zdążyłeś się nacieszyć, za.......... Długo by wymieniać. My też nie zdążyliśmy się Tobą nacieszyć.
Wierzymy, że gdzieś tam jesteś.
Za wieżę z dwoma kasetami magnetofonowymi przywiezioną z wielkim trudem z Berlina, za nauczenie mnie tabliczki mnożenia i wiązania butów. Za kombinowanie, jak poradzić sobie, mimo braku środków. Za ofiarną opiekę nad schorowaną bullterierką Fraszką, za bycie wzorem bezinteresowności, za naukę zbierania grzybów i jabłek "z sadu kolegi", który nigdy nie miał sadu, za szalone wypady pociągiem, za "niewidzialną rękę", która zostawiała nam pyszne jedzenie, za miłość do nas i naszych dzieci, którymi nie zdążyłeś się nacieszyć, za.......... Długo by wymieniać. My też nie zdążyliśmy się Tobą nacieszyć.
Wierzymy, że gdzieś tam jesteś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



