Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 14 lutego 2012

Dosłowność czyli o sercu na dłoni

 Znalazłem interesujące zdjęcie- chyba najlepszy komentarz do słowa "dosłowność".

http://www.imagenes-anime.com/wallpaper/Corazon-Doctor-House/

Wikipedia podaje bardzo skromny, dosłowny jego opis:) a tutaj znalazłem opis wręcz poetycki http://kaemzetka.blox.pl

Dosłowność
Odmieniłam w głowie to słowo milion razy...
Ona zabija.
W jej obliczu czuję, jakby ktoś żywcem obdzierał mnie ze skóry.
Zabiera sens.
Wszystko powinno być ukryte pomiędzy słowami. Zaczarowane i pełne uroku. Mroczne lub barwne, budzące grozę lub czarujące i piękne. Tajemnicze. Wieloznaczne... Bogate dzięki temu, otwierające mnóstwo zamkniętych drzwi... I okien.
Dosłowność jest codzienna. Przyziemna. Odbiera człowieczeństwo, indywidualność. Wszystkich stawia na równi. Nie daje żadnej możliwości, jest bezduszna. Morduje wyobraźnię, zabiera smak...
Choć jej przeciwieństwo zraniło mnie tyle razy... Choć tyle razy brakowało jej, gdy po przymknięciu powiek pojawiało się zbyt wiele nieprawdopodobnych obrazów...
A jednak.

niedziela, 12 lutego 2012

Trójkąt


"Sumienie to trójkąt, który posiadam w sercu, i który pozostaje w bezruchu, kiedy jestem dobry, lecz który porusza się, gdy jestem niedobry i jego wierzchołki ranią mnie. Gdy jednak nadal jestem niedobry, wierzchołki stają się tępe i nie zadają już bólu". 
Pewien północnoamerykański Indianin

środa, 8 lutego 2012

Parafraza


Człowiek w pustym mieszkaniu
Umrzeć- tego nie robi się człowiekowi.
Bo co ma począć człowiek w pustym mieszkaniu.
Chodzić od ściany do ściany.
Ocierać między meblami.
Niby wszystko tak samo,
a jednak inaczej.
Żwir niby poruszony,
a jednak nie poruszony.
I pusto przy gorącym kaloryferze.
Słychać jakieś drapanie,
ale to nie to.
Ryba została na talerzyku nie zjedzona,
Woda w spodku nie tknięta.
Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Kąty i szczeliny
jakąś pustką zieją.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki wzrokiem przebiegło.
Pod łóżkiem się sprawdziło.
Zatrzymało się przy ulubionej karmie w sklepie.
I chciało się nawet ją kupić.
Już nic więcej nie można zrobić.
Siedzieć i wspominać.
Gdyby tylko mógł wrócić.
Gdyby tylko mógł się pokazać.
Powiedziałoby się mu,
że tak z człowiekiem nie można.
Mógłby znów leżeć na ciepłym komputerze
i krzyczeć, że woli do jedzenia coś lepszego.
Kocie życie jest ulotne, jak te włosy,
które leżą wciąż na podłodze,
a niedługo znikną bezpowrotnie.

Parę dni temu, gdy odeszła Wisława Szymborska, zamieściłem jej wiersz Kot w pustym mieszkaniu. Nie przypuszczałbym, że niebawem będę przerabiać ten tekst, aby oddać własną perspektywę. Niespodziewanie zabrakło jednego z domowników...

niedziela, 5 lutego 2012

Sumienie

"Prawdziwą bowiem karą, jedynie rzeczywistą, jedynie zastraszającą 
i skuteczną jest ta, która istnieje 
w świadomości własnego sumienia". 

Fiodor Dostojewski. Bracia Karamazow

piątek, 3 lutego 2012

Kot w pustym mieszkaniu


Kot w pustym mieszkaniu

(2 VII 1923 - 1 II 2012)
                                                                                                                  zdj. Joanna Helander
Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,

niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

 
Wisława Szymborska,